niedziela, 9 kwietnia 2017

NIE BĘDZIE MNIE Z WAMI, BO...

Jadę na wiosenne wakacje i do końca miesiąca nie będzie mnie na blogu. Gdzie jadę, niech to będzie chwilową zagadką. Nie jest to jedna miejscowość, to jest region. Pokażę kilka zdjęć i ciekawa jestem, czy ktoś się domyśli, gdzie to jest. Byłam tam już, więc zdjęcia mam i pisałam już o nim. 
A oto zdjęcia :











Przed wyjazdem chciałam zrobić w ogródku, co tylko możliwe, a że idzie mi to wolno, wiadomo czemu, zajmowało mi to dużo czasu i brakowało na odwiedziny Waszych blogów. Przepraszam :)
Na czas mojego wyjazdu zostawiam Wam obecne widoczki z niego.
Kwitną hiacynty,


nawet krecik wyszedł ze swojej norki je powąchać, 


a i Pepa napawała się ich zapachem :)


żonkile


tulipany duże i malutkie, 



Na borówce kanadyjskiej, która jest już w pąkach kwiatowych, usiadł szpak i śpiewał. 


Są kwiatki szachownicy kostkowej


szafirki


zawilce


sasanki.


Białe fiołki nawet w takim miejscu rosną.


Przy oczku wodnym zaczęły już kwitnąć niezapominajki


a i motylek tam usiadł.


Żal się rozstawać z ogródkiem, bo wielu kwiatków z tych to teraz są, po moim powrocie już nie będzie, ale na szczęście będą inne.
Ja i 


mówimy Wam, do zobaczenia w maju :)))


Rozwiązanie zagadki : jadę do Toskanii i cieszę się, bo uwielbiam ten region Włoch.

czwartek, 30 marca 2017

BYŁAM , A OBECNIE BYWAM.

Ostatni weekend spędziłam w mojej "budzie" :), jak ją nazywam, w Szczyrku. Trzeba było ją trochę przewietrzyć po zimie, no i odkurzyć. Tą drogę dotarliśmy do celu.



Słońce na niebie się pokazywało, ale był też bardzo zimny wiatr. Po przyjechaniu na miejsce Pepa usiadła blisko domku 



i zobaczyła, że jej "miłośnik" już się w nią wpatruje.



Ja miałam nadzieję, że zobaczę wiosnę w lesie. Poszłam na spacer, ale niestety zbyt dużo nie zobaczyłam. Był przekwitający wawrzynek




żywiec gruczołowaty dopiero w niektórych miejscach zaczął pokazywać swoje kwiatki.



Najwięcej było lepiężnika białego.



Mimo moich poszukiwań nic więcej nie znalazłam :(.
Ja nie byłam zbyt zadowolona ze spaceru, ale Pepa chyba tak, bo mogła sobie pobiegać gdzie chciała


i pogryźć patyki.



W tym tygodniu pogoda się znacznie poprawiła, więc pracuję w ogródku. Ciężko mi to idzie i pomału z powodu mojego ograniczenia ruchu spowodowane biodrem "do wymiany". Czas zajmuje mi ogródek, więc na bloga jest go znacznie mniej :(. Nie wyobrażam sobie jednak nie bywać teraz w nim, bo widać w nim wiosnę, są kwiaty i kolory :)))

krokusy


pierwiosnki


ciemierniki, 


przylaszczki, 


sangwinaria, 


cebulica, 


cieszynianka wiosenna,


fiołki, 


żonkile.


Zdecydowanie więcej jest wiosny w moim ogródku, niż w lesie w Szczyrku. Tam jeszcze trzeba poczekać na kwiatowe widoczki.
Pepa w ogródka mniej się bawiła, bo wygrzewała się w słoneczku, 


a co robiła pszczoła, nie będę komentować :)))






wtorek, 21 marca 2017

SPACER PO KRAKOWIE I ZDJĘCIA TEGO "CO WPADŁO MI W OKO" :)

Uwielbiam Kraków i gdy tylko to jest możliwe jadę do tego miasta. Byłam w piątek. Nie był to wyjazd planowany, bo ja bym wybrała późniejszy termin, jak będą kwitły magnolie na Wawelu. Mąż jednak miał coś do załatwienia, więc nie mogłam nie skorzystać z okazji i pojechałam też. On zajmował się swoimi sprawami, a ja z Pepą spacerowałam po Rynku, uliczkami przy nim i po Plantach. Pepa miała jednak inne zainteresowania niż ja i trudno mi było jej dogodzić, skupić się na jakimś obiekcie i robić zdjęcia. Dlatego też idąc z nią robiłam zdjęcia tego "co wpadło mi w oko" i to Wam pokażę :).

Na Rynku,
                                                





idziemy dalej i gdzieś po drodze, 






Pepa miała chyba ochotę na lody, bo tu można je kupić, ale niestety było nieczynne :(.



Spacerowaliśmy po Plantach gdzie jest ciekawy pomnik Jana Matejki.


No i Brama Floriańska z płaskorzeźbą św. Floriana, 


gdzie przy murze miejskim sprzedawane są obrazy i dla Was wybrałam taki zabawny z kotkiem i myszką :)


Dzisiaj pierwszy dzień wiosny i przywitałam ją kwiatkami, które dzisiaj posadziłam w ogródku.