sobota, 24 maja 2014

LECĘ SPEŁNIĆ TEŻ MARZENIE :)

17 lat temu będąc po raz pierwszy w Grecji zobaczyłam widokówkę z przepięknego miejsca, takie odniosłam wrażenie. Jutro skoro świt lecę samolotem na wiosenne wakacje na Kretę do Analipsis. To miejsce docelowe. Stamtąd będą wycieczki. Będzie też na wyspę położoną 110 km od Krety. Popłyniemy tam promem i będziemy na SANTORINI
To jest to miejsce z widokówki  i moje marzenie 
Santorini to wyspa, o powierzchni 76 km kwadratowych, archipelagu Cyklad fascynująca tajemniczą przeszłością. Uważana jest za mityczną Atlantydę , była kwitnącym ośrodkiem kultury minojskiej, kiedy potężny wybuch wulkanu ok. 1600 roku p.n.e. na zawsze zmienił jej oblicze. Środkowa część wyleciała w powietrze, puste miejsce wypełniło morze . 
 Będę tam i mam nadzieję, że warto było marzyć :))).

Was na ten czas zapraszam do ogrodów Kapiasów w Goczałkowicach, które warto zobaczyć teraz,







lub do mojego ogródka,









gdzie Pepa wczoraj "raczyła się" zapachem, tylko czego ?, bo polny kwiatek w trawie jeszcze jest w pąku :)


Do zobaczenia po moim powrocie :)))

niedziela, 18 maja 2014

WITAM PO PRZERWIE Z WARSZAWY.

Jestem bardzo szczęśliwa, że nie zapominaliście o mnie oraz cierpliwie czekaliście. Bardzo liczne komentarze pod ostatnim postem ( jeszcze nigdy tylu nie miałam ) dały mi wiele radości i dodały energii do dalszego prowadzenia bloga. Dziękuję serdecznie za nie !!! Jesteście kochani !!! Odpoczęłam, przemyślałam problemy związane z blogiem i będę trochę inaczej postępować w jego prowadzeniu, robiłam zdjęcia i jestem znowu z Wami :))).

Napisałam "słowo wstępne" :), a teraz zapraszam Was do Warszawy, gdzie miałam okazję spędzić kilka dni ze starszą wnuczką, mężem i Pepą oczywiście :). Najbardziej chciałam zobaczyć Łazienki wiosną i byłam tam. Deszcz jednak mnie przegonił i nie dodarłam do wszystkich miejsc, które chciałam zobaczyć :(. Co jednak widziałam, to pooglądajcie , jeśli macie ochotę na spacer :)
Przywitały mnie pachnące bzy



i paw siedzący na rzeźbie nad stawem.
  

Następnie udałam się na spacer wokół stawu. Kwitły tulipany, azalie i inne kwiaty.







Po okrążeniu stawu miałam miłe spotkanie z wiewiórką.


Na tym się skończył spacer, bo zaczęło padać i padało też następnego dnia. Dopiero w dniu powrotu  był spacer po Starym Mieście, Placu Zamkowym i w parku za Grobem Nieznanego Żołnierza. Pokażę tylko kilka widoków z tych miejsc, żeby Was nie zanudzić :)






Odpoczynek wnuczki i Pepy też musiał być !




A na koniec bukiecik pachnących konwalii dla Was z mojego ogródka, w podziękowaniu, że jesteście dalej ze mną :)))


wtorek, 18 marca 2014

SMUTNO MI, ALE OGŁASZAM PRZERWĘ :(

Z pewnością zauważyliście, że w ostatnich dniach prawie nie odwiedzałam Was. Miałam nadzieję, że to to chociaż częściowo rozwiąże mój problem. Niestety tak się nie stało. Uwielbiam robić zdjęcia, lubię mojego bloga, a przede wszystkim kocham wszystkich odwiedzających mnie i ich blogi. Lubię też do składać Wam wizyty i pisać komentarze. Ostatnio jednak zauważyłam, że robię to częściowo z obowiązku, tak samo jak pisanie postów. Tak nie może być, blog to ma być przyjemność, radość z poznawania  Was i Waszych blogów, a nie obowiązek, że muszę coś zrobić (napisać posta, komentować). Myślę i wierzę w to, że przerwa to zmieni i, że wrócę z zapałem jaki miałam. Nie wiem ile to potrwa, może miesiąc, może mniej, może więcej. Wrócę na ten czas do życia bez bloga, odpocznę, wiele spraw przemyślę i znowu będę z Wami
Nie myślę absolutnie o zaprzestaniu prowadzenia bloga !

Zostawiam Wam trochę kwiatów, by uprzyjemnić chwilowe rozstanie  :)






























Mam nadzieję, że mnie rozumiecie, przerwę wybaczycie i będziecie cierpliwie czekać na mnie :)))
                           Będę tęsknić !
Krótka dodatkowa informacja - przeziębienie już za mną, ale przeszło na męża :(.

piątek, 7 marca 2014

ZA BARDZO ZAUFAŁAM SŁONECZKU

Trzy dni temu byłam w ogródka. Było słonecznie i ciepło, więc chciałam już rozpocząć  prace przy moich roślinkach. Słońce oświetlało kwitnące ranniki


                                 i krokusy.



Pszczoła już zbierała pyłek ze śnieżycy, a za nimi Pepa wygrzewała się w słoneczku.


Na drzewie kotek się "opalał" mrużąc oczy.


 Ja też zaufałam słońcu i w trakcie pracy zdjęłam polar i zostałam tylko w bluzce. No i mam : gorączkę, katar, ból głowy (zatoki ), kaszel i  czuję się okropnie. Teraz już wiecie czemu prawie nie ma z Wami ostatnie dwa dni i nie wiem jak długo to potrwa. Jest mi przykro z tego powodu :(((