czwartek, 5 marca 2015

MOJA "PEREŁKA" W TOSKANII

TOSKANIA to region w centralnych Włoszech. Uwielbiam go i pokażę Wam za co:
- za krajobrazy,





- za cyprysy rosnące przy drogach,  



- za drzewa oliwne, a szczególnie stare,  



- za róże rosnące przed rzędami winorośli,



- za ciepłe siarkowe wody w Saturnii,



- za miejscowości na wzgórzach,   




- za spacery wąskimi uliczkami.



To z pewnością nie wszystkie zalety Toskanii, bo jest wiele pięknych miejsc i wspaniałych zabytków do podziwiania (Piza, Arezzo, Florencja, Pistoia, Lukka, Prato, ...).
Ja mam wśród nich swoją "perełkę", jest to SIENA              i cudowna katedra w tym mieście.
Według legendy Sienę założyli synowie Remusa - Senio i Aschio, którzy uciekając przed Romulusem  schronili się w górach i wznieśli zamek SENIO. 


Historycznie Siena była etruskim osiedlem i małym miasteczkiem w okresie antycznym. Około piątego wieku znajdowała się tam siedziba biskupstwa. Dogodnie położone miasto sprzyjało jego rozwojowi. W XII i XIII wieku miasto to zaliczało się do najbogatszych w Europie. W 1348 roku miasto dotknęła zaraza zabijając 2/3 mieszkańców (ok. 100 000 osób), co zapoczątkowało gospodarczy upadek miasta. W 1555 roku miasto zostało włączone do Wielkiego Księstwa Toskanii. W kolejnych wiekach Siena pozostawała w cieniu Florencji, a liczba ludności malała, aż do okresu po zakończeniu II wojny światowej.
Dochodząc do głównego placu miasta w kształcie olbrzymiej muszli z daleka widać wysoką wieżę (dzwonnicę) wybudowaną w latach 1338-1348.


Dzwonnica łączy się z pałacem (ratuszem) wybudowanym w latach 1297-1310, obecnie to muzeum.


Do najwspanialszych zabytków Sieny należy gotycka katedra z XII wieku, której główna fasada została ukończona w 1380 roku. Byłam w niej już dwa razy, ale mogłabym być i trzeci i czwarty i..... Ona mnie zachwyca i jest nr 1 ze wszystkich oglądanych przeze mnie kościołów. 




Po wejściu do środka 


nie wiadomo co pierwsze podziwiać:
- sufity,



- ściany boczne,  



- czy mozaiki na podłogach.



Jeżeli zainteresowała Was ta katedra, to zajrzycie jeszcze
tutaj .

Na zakończenie proszę o wyrozumiałość dla mnie. Nie będę w najbliższym czasie odwiedzać Was zbyt często, bo muszę się zająć moim zdrowiem. Jest to choroba bardzo utrudniająca mi chodzenie, bo prawa noga, a konkretnie biodro, odmawia posłuszeństwa i muszę je "naprawiać". To wymaga czasu :(.

wtorek, 24 lutego 2015

ALBI - CEGLASTE MIASTO

W sobotę poszłam do mojego ogródka w nadziei, że zobaczę wiosnę. Po drodze patrzyłam jak ptaki poszukują jedzenie i z zazdrością patrzą na tego, któremu się udało coś znaleźć i chętnie by mu to zabrały. 



W ogródku w niektórych miejscach jeszcze śnieg leżał, oczko wodne jeszcze zamarznięte, a Pepa chciała się napić.



Pięknie wyglądały wrzośce w promieniach słońca



i kwitł dopiero jeden przebiśnieg.



Widać oczywiście budzące się rośliny do życia, ale nic więcej ciekawego do pokazania jeszcze nie ma :(.

Dlatego postanowiłam Wam pokazać jeszcze jedno miasto z Francji. Będzie to ALBI. Jest to miasto na południu tego kraju, położone nad rzeką Tarn. Domy i inne budowle zbudowane są z czerwonej cegły, która wypalana jest z gliny pochodzącej z tej rzeki.



















Nad miastem góruje ogromna wybudowana w latach 1282-1480 warowna katedra, która miła swoją wielkością odstraszać przed przybyciem do miasta heretyków. Katedra Sainte-Cecile ma 113 metrów długości i 35 metrów szerokości.Wieża kościelna ma prawie 80 metrów wysokości. Jest to największa na świecie ceglana katedra. 






Surowa z zewnątrz , wewnątrz olśniewa pięknymi kolorowymi freskami i zdobieniami.







Mam nadzieję, że i to miasto we Francji Wam spodobało :).

poniedziałek, 16 lutego 2015

WYJAZD Z WNUCZKĄ

Wczoraj miał być nowy post, no i oczywiście odwiedziny u Was, a była awaria komputera :(. Miał już "humory" od kilku dni, denerwowałam się, ale dawałam jakoś radę do czasu, gdy odmówił mi całkowicie posłuszeństwa. Syn mi go na szczęście dzisiaj"uzdrowił" i znowu jestem z Wami :).
Moja starsza wnuczka miała ferie zimowe i postanowiliśmy gdzieś pojechać. Wolę wycieczki w innych porach roku, bo jest ciepło, jest zieleń, można dłużej spacerować, no            i zdjęcia są ciekawsze. Nie pojechaliśmy jednak tylko dla zdjęć , ale zobaczyć coś ciekawego w pobliżu naszego miejsca zamieszkania. 
Wnuczka nie była jeszcze w Siewierzu, więc zaczęliśmy od zobaczenia ruin gotyckiego zamku, który powstał               w pierwszej połowie XIV wieku. Można było tylko popatrzeć   z zewnątrz, bo wejście na plac zamkowy było zamknięte.




Pepa przy zamku zapadała się śniegu :).



Następny był Pałac Kawalera w Świerklańcu, wybudowany w latach 1903-1906 w stylu francuskiego neobaroku. Była to rezydencja rodu Donnersmarcków, a teraz jest tam hotel i restauracja.





Wokół pałacu jest park o powierzchni 154 ha ze strumykami, stawami, fontanną z rzeźbami Emmanuela Fremieta ( francuski rzeźbiarz). Tutaj z pewnością trzeba być wiosną lub latem, a nie zimą.







Kolejne miejsce, to pałac w Nakle Śląskim w stylu neogotyckim. Budowę jego rozpoczął w 1856 roku Hugo von Donnersmarck i do tego rodu on należał. Po II wojnie światowej była  tam szkoła rolnicza, a w IV.2012 roku powstało Centrum Kultury Śląskiej. Przy pałacu jest park krajobrazowy. 


Wnętrze jest ładnie odnowione 



i są tam organizowane różne wystawy, wernisaże, warsztaty edukacyjne, spotkania.





Ostatnie miejsce, to zamek w Tarnowicach Starych (dzielnicy Tarnowskich Gór). Jest to zamek w stylu renesansu wybudowany w XVI wieku. Od 1820 roku należał do rodu Donnersmarcków. Po II wojnie został znacjonalizowany, stał się własnością PGR i niszczał. W 2000 roku właścicielem stał się Rajner Smolorz, który podjął się renowacji zamku i otoczenia. 


Na drzwiach wejściowych do zamku wisi ładna kołatka, 



a obok stoją :) 





W 2011 roku nastąpiło otwarcie w pomieszczeniach zamku Centrum Sztuki i Rzemiosła Dawnego
Znalazł się tam nawet taki eksponat :)