środa, 10 lutego 2016

"ZIMOWY" SPACER I PRZYGODA PEPY.

Jest zima, która zimy nie przypomina wcale. Jak ma być taka jesienna, to niech odchodzi jak najszybciej i niech przychodzi wiosna.
W pobliżu mojego miejsca zamieszkania są 4 jeziora (Pogoria I, II, III, IV), które są wynikiem zalania wyrobisk piasku, który wcześniej wydobywano dla okolicznych kopalń węgla. 
Wybrałam się z córką, no i oczywiście z Pepą nad Pogorię IV (największe z czterech jezior), której wcześniej nie widziałam.


Wzdłuż jeziora jest asfaltowa szeroka ścieżka, po której moja córka jeździła na rolkach, a Pepa biegała z nią przeważnie będąc na smyczy, bo byli też tam rowerzyści       i bałam się, żeby nie wpadła pod koła. Ponadto Pepa czasami biega za rowerzystami i szczeka :(.


Ja natomiast sobie spokojnie spacerowałam przy jeziorze, które w dużej części było zamarznięte i pstrykałam od czasu do czasu zdjęcia. Widoki z pewnością będą ciekawsze wiosną i latem, gdy kolorów będzie więcej. Popatrzcie jednak na to, co obecnie zwróciło moją uwagę.






Ponieważ w części gdzie chodziłam, nie było wcale ptaków wodnych, pojechałyśmy jeszcze nad Pogorię III, bo byłam pewna, że tam będą i były. Ja poszłam w jedną stronę oglądać ptaki, a córka dość daleko w drugą stronę, gdzie ich nie było, aby Pepa mogła pobiegać bez smyczy i nie goniła ich.
Jezioro też było w dużej części zamarznięte, ale kaczek krzyżówek, łysek i łabędzi było sporo.



Z daleka widziałam, że Pepa chodzi po lodzie i próbuje jego smaku :)


Ja jeszcze chwilę obserwowałam ptaki,




a następnie zaczęłam iść w stronę córki. Pepa mnie chyba zauważyła i zaczęło blisko brzegu jeziora, ale po lodzie, biec w moją stronę. Była już blisko mnie, gdy lód się pod nią załamał i wpadła do wody. Z pewnością była zaskoczona       i przestraszona, ja zresztą też. Nie w głowie mi było robić jej w takim momencie zdjęć, bo parzyłam jak radzi sobie z wydostaniem się z wody i udzielenia jej pomocy w razie potrzeby. Dała jednak sama radę :)))


wtorek, 2 lutego 2016

ROCZNICA

Pięć lat temu ukazał się mój pierwszy post. Byłam z Wami   5 zim,






5 wiosen,







5 lat,






5 jesieni







i będę dalej, bo sprawia mi to przyjemność     i bardzo lubię się z Wami spotykać :))).   Czasami mam chwile zwątpienia i zmęczenia, ale jak takie będą, napiszę Wam, że robię przerwę na jakiś czas. W tej chwili jednak jej nie ogłaszam :).

wtorek, 26 stycznia 2016

W DOMU

Za oknami była zima,




teraz niestety prawie śniegu nie ma , bo deszcz go zmył. Nie jest to więc czas spacerów, bynajmniej dla mnie, no oprócz obowiązkowych z Pepą :),






więc najwięcej czasu spędzam w domu, siedząc w swoim ulubionym kąciku.



Na pulpicie monitora mam i Tufika i Pepę i dużo ikonek,



a później Wasze blogi, gdy odwiedzam Was.
Obok jest mój zbiór dzwonków









i kwitnące storczyki.








Pepa często prosi o zabawę 



i bawię się z nią, albo drzemie.


Za oknem sikorki skubią słoninkę,


a wróbelki wolą nasionka.


Właściwie to nic się nie dzieje :(. Nie znoszę obecnej zimowej pogody z szarym niebem. Ona mnie doprowadza do stanu zniechęcenia, nawet Was za bardzo nie chce mi się odwiedzać. Brak mi energii do działań, jest mi źle. Obecny czas jest stracony dla mnie. Czekam na niebieskie niebo, słońce i kwiaty w ogrodzie.

niedziela, 17 stycznia 2016

ZAPRASZAM DO SOLURY, A DLACZEGO ?

SOLURA to miasto w północno- zachodniej Szwajcarii nad rzeką Aare. Kanton Solura był 11, który przystąpił do Konfederacji Szwajcarskiej. Solura ma 11 kościołów i kaplic, 11 historycznych fontann i można by jeszcze 11 wymieniać, ale nie po to tam pojechałam. Moim celem było co innego. Jednak zanim Wam to zdradzę, popatrzcie na fontanny, bramy, ciekawe domy i szczegóły, które mi się spodobały.






















Moim celem w Solurze było zobaczyć dom, w którym mieszkał ostatnie dwa lata swojego życia, i w którym zmarł 15 października 1817 roku nasz bohater narodowy, generał Tadeusz Kościuszko.


W domu tym od 1936 roku jest Muzeum,




którego niestety nie było czynne w dniu, w którym byłam. Mam więc jedynie satysfakcję, że widziałam dom i chodziłam uliczkami, którymi być może chodził  Tadeusz Kościuszko.