piątek, 29 kwietnia 2016

WIOSNA SPRAWIA, ŻE MAM PROBLEMY Z CZASEM

Jest wiosna, którą się staram cieszyć jak najwięcej. Bywam często w ogródku, ale lubię też bywać w innych miejscach gdzie ją widać, albo gdzie się coś ciekawego dzieje. Zajmuje to czas, ale nie jest on stracony. On sprawia mi radość :). Niestety coś za coś, bo brakuje czasu na bloga :(. Przykro mi, ale obecnie wybieram wiosnę, muszę się nią nacieszyć    i niestety nie jestem w stanie jednocześnie być aktywna na blogu, więc rzadko u Was bywam. Tak niestety będzie jakiś czas :(.

Byłam z córką w Egzotarium w Sosnowcu. Była w nim coroczna wystawa storczyków. Podziwiałam kwiaty, ale zainteresowało mnie też umieszczenie ich w ciekawych miejscach ( skrzynkach, lampionach, drewnianych latarniach i szklanych pojemnikach ). Popatrzcie więc jak to wyglądało.












Spacerującym po Egzotarium z zaciekawieniem przyglądał się legwan :)



Następnego dnia pojechałam nad jeziorka w pobliżu mojego miejsca zamieszkania, żeby tam popatrzeć na wiosnę. Pierwsze to było Balaton. Są jeszcze suche trawy, ale drzewa są zielone. 







Kolejnym miejscem był zbiornik Sosina.





Miejsce to latem jest oblegane przez chętnych do odpoczynku i kąpieli. Chętną do spróbowania temperatury wody w tym dniu, była jednak tylko Pepa,



ale szybko z niej wyskoczyła :)))



niedziela, 17 kwietnia 2016

ZŁUDNE WRAŻENIE.

Kilka dni temu pojechaliśmy do naszej "budy" w Szczyrku. Trzeba było ją przygotować (odkurzyć, umyć sprzęty) do najbliższych, pewno częstych wyjazdów. Prognoza pogody nie była ciekawa, miało być chłodno i miał padać deszcz. Zaplanowaliśmy ten wyjazd wcześniej, więc pojechaliśmy. Prognoza pogody sprawdziła się niestety. Po przyjeździe zobaczyłam jesień w lesie. 




Wystarczyło się jednak wybrać na spacer i zobaczyć wiosnę


Kwiatki powyżej i poniżej, to żywiec gruczołowaty.


Przy strumyku był jeszcze lepiężnik biały


                             i  kaczeńce


   W innych miejscach w lesie znalazłam  fiołki,     

             
                               pierwiosnki,


                                 zawilce


                              i miodunkę.


                         Był i nawet grzybek :)


                                   Pepa 


nie była chyba zadowolona z wyjazdu, bo "dorwały" ją kleszcze :(. Nie sądziłam, że tak wcześnie zaczną one działać  i nie zastosowałam preparatu chroniącego przed nimi. Kleszcze usunęłam, a po powrocie do domu preparat kupiłam i nasmarowałam Pepę. 


środa, 6 kwietnia 2016

BYŁAM , A OBECNIE BYWAM NAJCZĘŚCIEJ ...

Nie lubię siedzieć w domu i jak to tylko możliwe lubię spacery i wyjazdy. Kilka dni temu był wyjazd. Na początek były ruiny Zamku Tenczyn w Rudnie. Zamek ten stoi na wygasłym wulkanie. Był on w przeszłości jedną z najwspanialszych rezydencji w Małopolsce i nazywany był "drugim Wawelem". Zbudował go pod koniec XIV wieku wojewoda krakowski Andrzej Tęczyński. 





Pepa  oczywiście była z nami i obwąchiwała stare mury :)


W pobliżu jest Tenczynek, a w nim Brama Zwierzyniecka, zabytek w stylu neogotyckim z drugiej połowy XIX wieku. Jest to brama wjazdowa do Zwierzyńca należącego do zamku Tenczyn. Poniżej widok bramy z jednej strony drogi, z drugiej strony jest taka sama.



Kolejnym miejscem były Balice, gdzie znajduje się  XV wieczny Pałac Radziwiłłów, który został w II połowie XIX wieku poddany gruntownej przebudowie.





Wokół pałacu znajduje się park w stylu ogrodu włoskiego     z XVI-XX w. Do pałacu nie było możliwości wejścia, więc spacerowałam po parku. Kwitły już przylaszczki



i biegały wiewiórki.





Byliśmy blisko Krakowa, więc trudno było nie pojechać do tego pięknego miasta. Byliśmy tylko na Rynku, ale mnie to wystarczyło, żeby poczuć wspaniałą atmosferę miasta.




Pogoda w ostatnich dniach sprzyja pracom w ogródku i to robię. Niestety nie idzie mi to zbyt sprawnie z powodu moich problemów z biodrem, no i wiekiem niestety :(. Dlatego też wracając z niego jestem tak zmęczona, że nie mam już ochoty na nic, oprócz odpoczynku. Dlatego też rzadko u Was bywam i póki nie skończę koniecznych prac w ogródku, tak niestety będzie. W ogródku fiołki się chowają w trawie, 



kwitną między innymi: sangwinaria,



                                cebulice,



                                żonkile



                              sasanki,



                            śnieżnik



                   i zaczynają niezapominajki.



Pepa była tak rozleniuchowana słoneczkiem, 



że nawet szpaki chodzące w pobliżu, nie sprowokowały jej do ruszenia się :).



Na  koniec bukiecik pachnących hiacyntów dla Was :)))





niedziela, 20 marca 2016

BYŁY SPACERY I BYŁ OGRÓDEK.

To, że mnie częściowo dorwała wiosenna chandra nie znaczy, że siedzę w domu i czekam na zmianę pogody. Aż tak źle nie jest. Staram się jak najczęściej gdzieś wychodzić, mimo szarego nieba. Byłam na spacerze z synem, wnuczką, no i oczywiście z Pepą w parku w Kazimierzu.


Wnuczka na widok kaczek w stawie



 zaczęła tańczyć "kaczuszki" :).



Jest tam mini-zoo i najbardziej ją zdziwiła arui grzywiasta, która położyła się w błocie i rogami rzucała je na siebie.




Kolejne wyjście było z córką, synem i wnuczką. Niestety padający co chwilę deszcz nie pozwolił na spacer w plenerze. Pojechaliśmy więc zobaczyć zamek w Będzinie. Jest to średniowieczny zamek z XIV wieku pamiętający czasy Kazimierza Wielkiego. Był on wielokrotnie niszczony. Odbudowany został w 1956 roku. Znajduje się w nim Muzeum. Zamek jest na wzgórzu w centrum miasta. 






Wnuczka wyszła z zamku z "ozdobą" na czapce :)



Koniec tygodnia, to nareszcie słońce na niebie, więc byłam   w  ogródku, aby nacieszyć oczy kwitnącymi kwiatkami. Byłam oczywiście z Pepą.
Kwitną krokusy i pszczoły już zbierają pyłek, 






Ja oglądałam kwiatki, a Pepa szalała.



Są ciemierniki, 



pierwiosnki,  



przylaszczki.



Pepę najbardziej zainteresowały wrzośce.


Przebiśnieg i śnieżyca ślicznie wyglądały na tle niebieskiego nieba.


Dzisiaj jest pierwszy dzień astronomicznej wiosny, no i przywitało mnie znowu szare niebo :(((