niedziela, 17 lipca 2016

ZAPRASZAM DO SZWAJCARII, ALE CZESKIEJ I SAKSOŃSKIEJ.

Jest mi przykro, że rzadko ostatnio bywam z Wami. Niestety moje problemy ze stawem biodrowym są coraz większe. Nie mogę za długo siedzieć np. przy komputerze, bo później muszę rozruszać staw, a to boli, nie mogę za długo chodzić, bo utykam na nogę, a to też boli, nie mogę robić zdjęć w pozycji w jakiej bym chciała, np. kucając, bo później trudno jest wstać, jedyna pozycja przy pracy w ogródku pewien czas bez bólu, to na kolanach i tak sporo bym mogła jeszcze wymieniać ... . W takim stanie, a może i jeszcze gorszym będę musiała żyć jeszcze przez rok. Muszę jednak przetrwać ten czas, mam nadzieję, że dam radę, a zabieg pomoże mi być ponownie sprawną i nie będzie bólu. 
Z pewnością jednak ucierpi też na tym mój blog, bo nie będę zbyt często z nowymi postami i w odwiedzinach u Was. Mam jednak nadzieję, że nie będziecie o mnie zapominać. Liczę na Waszą wyrozumiałość :)))

Dzisiaj pokażę niesamowite formacje skalne, które podziwiałam w trakcie mojego majowego wyjazdu.             W północnych Czechach, prawie na styku granic Czech, Niemiec i Polski leży dzika kraina wspaniałych krajobrazów. Miejsce to, to tak zwana Czeska Szwajcaria. Idąc do jej symbolu, to jest największej w Europie naturalnej skalnej bramy, mijamy po drodze podparty "kamyczek" w lesie.


Oto i brama zwana "Bramą Pravcicką", która u podstawy ma rozpiętość 27 m, a wysokość otworu wynosi 16 m. 


Można też ją podziwiać i krajobrazy wokół, idąc wyżej na tarasy widokowe.





Przy bramie znajduje się "Sokole Gniazdo" wybudowane w 1881 roku przez jednego z członków tamtejszego rodu Clary-Aldrigen, które  było miejscem noclegowym dla ich gości. Obecnie znajduje się tam muzeum i restauracja.




Saksońska ( Saska) Szwajcaria jest w południowo -wschodnich Niemczech po obu brzegach rzeki Łaby i od wschodu graniczy z Czeską Szwajcarią. Najbardziej znanym miejscem widokowym jest Bastei. To piękne miejsce, gdzie spośród zielonych lasów wyrastają strzeliste skały, a w dole jest rzeka. 






Główną atrakcją tego miejsca jest kamienny most, który wybudowano w  1851 roku w miejsce drewnianego mostu, który tam był od 1824 roku. 



Mam nadzieję, że spodobały Wam się te ciekawe miejsca i zachęcą niektórych do zobaczenia ich osobiście, bo warto.

Na zakończenie chwalę się : moja wnuczka zdała maturę i jest już przyjęta do Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu na kierunek Sztuka i Wzornictwo Szkła (tam chciała). Babcia bardzo, bardzo, ... , się cieszy !

niedziela, 15 maja 2016

NIE BYŁO MNIE Z WAMI I NIE BĘDZIE JESZCZE TROCHĘ, BO ...

Jest WIOSNA, którą uwielbiam (o czym pisałam w poprze-dnim poście) i ostatnio podziwiałam ją, i nie tylko, w:
- Śląskim ZOO, gdzie byłam z moimi dziećmi i wnuczką. Jest to piękne miejsce do spaceru i są zwierzęta, których widokiem można się cieszyć nie poprzez kraty i szyby.











Wnuczkę szczególnie zaciekawił dinozaur :)


- Złotym Potoku, gdzie jest Pałac Raczyńskich z historią sięgającą 1581 roku, 


Dworek Krasińskich, gdzie w 1857 roku od maja do września przebywał  nasz poeta Zygmunt Krasiński.


Był tam też spacer ścieżką w lesie, 


gdzie kwitły jeszcze żółte zawilce.


- nad Pogorią III, jeziorkiem w pobliżu mojego miejsca zamieszkania.  


- Szczyrku, gdzie byliśmy trzy dni w naszej "budce"pobyć wśród zieleni


i mieć okazję zobaczyć koziołka na polanie.


Pepa ma tam swojego stałego wielbiciela Kalibra.


Ona jednak nie była tym razem zbytnio nim zainteresowana i wolała bawić się w strumyku


i wyciągać z niego patyki.


- moim ogródku, gdzie pachnie bez, 




konwalie


 i kwitł piękny tulipan.


Ostatnie 6 dni mnie nawet wiosna nie cieszyła, bo "dorwał" mnie wirus półpaśca. To dość bolesna choroba, ale już jest na szczęście lepiej, bo biorę leki. Mam nadzieję, że ja wydobrzeję, że nie zaraziłam męża i pojedziemy na zaplanowany wyjazd w Sudety i do Czeskiej Szwajcarii. 
Wiosenne wyjazdy, spacery, ogródek, wirus i planowany wyjazd, to powody, że mnie nie było z Wami i nie będzie od czwartku do końca miesiąca. 

piątek, 29 kwietnia 2016

WIOSNA SPRAWIA, ŻE MAM PROBLEMY Z CZASEM

Jest wiosna, którą się staram cieszyć jak najwięcej. Bywam często w ogródku, ale lubię też bywać w innych miejscach gdzie ją widać, albo gdzie się coś ciekawego dzieje. Zajmuje to czas, ale nie jest on stracony. On sprawia mi radość :). Niestety coś za coś, bo brakuje czasu na bloga :(. Przykro mi, ale obecnie wybieram wiosnę, muszę się nią nacieszyć    i niestety nie jestem w stanie jednocześnie być aktywna na blogu, więc rzadko u Was bywam. Tak niestety będzie jakiś czas :(.

Byłam z córką w Egzotarium w Sosnowcu. Była w nim coroczna wystawa storczyków. Podziwiałam kwiaty, ale zainteresowało mnie też umieszczenie ich w ciekawych miejscach ( skrzynkach, lampionach, drewnianych latarniach i szklanych pojemnikach ). Popatrzcie więc jak to wyglądało.












Spacerującym po Egzotarium z zaciekawieniem przyglądał się legwan :)



Następnego dnia pojechałam nad jeziorka w pobliżu mojego miejsca zamieszkania, żeby tam popatrzeć na wiosnę. Pierwsze to było Balaton. Są jeszcze suche trawy, ale drzewa są zielone. 







Kolejnym miejscem był zbiornik Sosina.





Miejsce to latem jest oblegane przez chętnych do odpoczynku i kąpieli. Chętną do spróbowania temperatury wody w tym dniu, była jednak tylko Pepa,



ale szybko z niej wyskoczyła :)))



niedziela, 17 kwietnia 2016

ZŁUDNE WRAŻENIE.

Kilka dni temu pojechaliśmy do naszej "budy" w Szczyrku. Trzeba było ją przygotować (odkurzyć, umyć sprzęty) do najbliższych, pewno częstych wyjazdów. Prognoza pogody nie była ciekawa, miało być chłodno i miał padać deszcz. Zaplanowaliśmy ten wyjazd wcześniej, więc pojechaliśmy. Prognoza pogody sprawdziła się niestety. Po przyjeździe zobaczyłam jesień w lesie. 




Wystarczyło się jednak wybrać na spacer i zobaczyć wiosnę


Kwiatki powyżej i poniżej, to żywiec gruczołowaty.


Przy strumyku był jeszcze lepiężnik biały


                             i  kaczeńce


   W innych miejscach w lesie znalazłam  fiołki,     

             
                               pierwiosnki,


                                 zawilce


                              i miodunkę.


                         Był i nawet grzybek :)


                                   Pepa 


nie była chyba zadowolona z wyjazdu, bo "dorwały" ją kleszcze :(. Nie sądziłam, że tak wcześnie zaczną one działać  i nie zastosowałam preparatu chroniącego przed nimi. Kleszcze usunęłam, a po powrocie do domu preparat kupiłam i nasmarowałam Pepę.