Pepa wstała rano, popatrzyła przez okno na zamgloną jesień
i przypomniała sobie wakacje ;), z których wróciła troszkę ponad trzy tygodnie temu. Było ciepło, było jeszcze lato, a teraz jest już jesień, za którą nie przepada jej Pani. Denerwuje się, bo nie może skończyć planowanych prac w ogródku, bo albo jest bardzo zimno, albo pada deszcz, albo brakuje jej po prosu czasu. Pepa też chyba woli cieplejsze dni, niż spacer przy obecnej pogodzie, dlatego wracają wspomnienia.
Przypomina sobie swoje wędrówki po kamienistej plaży w poszukiwanie czegoś tam,
oraz chłodzenie się w wodzie.
Pamięta też wietrzny dzień, gdy siedząc na kamieniu przy morzu
coś ją bardzo zainteresowało
i gotowa była wskoczyć do wody.
Była to mewa,
która na Pepę nie zwracała uwagi, bo była zajęta poszukiwaniem jedzenia
a po chwili rozprostowała skrzydła i odfrunęła, ku rozczarowaniu Pepy.
Pamięta też taniec z kolegą,
jak jej uszy stawały do góry, gdy wiał wiatr "bora",
no i oczywiście leżak.
Myślę, że ma miłe wspomnienia z wakacji na wyspie Pag, ja zresztą też :)))

















































