czwartek, 6 lutego 2014

SPACER PRZY PIĘKNEJ POGODZIE

Poprzedni urodzinowy post był za długo, wiem o tym. Chciałam jednak, by następny był już z działającym Tłumaczem. Próbowałam sama, pomagały mi koleżanki blogowe i nic z tego. Czas tylko zmarnowałam, bo zamiast Was odwiedzać, ja zajmowałam się Tłumaczem, a on i tak nie działa, jak na chwilę obecną :(. Z tego co zauważyłam, nie jest to tylko mój problem. Chyba trzeba cierpliwie poczekać, aż to się zmieni !
Zostawiłam kłopoty i poszłam z córką, wnuczką oraz Pepą na spacer do parku. Była słoneczna pogoda i niebieskie niebo



oraz woda, w której się ono odbijało.


Nawet kruk "śpiewał" patrząc na nie :).



Na poręczy mostku usiadł gołąb


i patrzył na wnuczkę, która  oglądała jego kolegę.


Ja szukałam na drzewach wiewiórek i o mało co nie stanęłam na tej stokrotce.



Wiewiórek nie było, ale był ptaszek, którego jeszcze nigdy nie "złapałam" aparatem. Jeśli dobrze go rozpoznałam, to jest to pełzacz.



Były i bratki troszkę zmarznięte,


a Pepa spotkała kolegę 


 i zaczęło się szaleństwo :)))





Zadowolona, ale i trochę zmęczona wróciłam do domu !

niedziela, 2 lutego 2014

URODZINY



  Tak, blog ma dzisiaj trzecie urodziny :)))

Czas tak szybko leci, że nie wiem  nawet kiedy minęły te trzy lata, że tyle czasu jestem z Wami, a Wy ze mną, czyli jesteśmy razem :)
Mam bloga, bo sprawia mi on przyjemność. Dzięki Waszym odwiedzinom oraz wspaniałym komentarzom, które dodają energii do dalszego blogowania, jestem ciągle z Wami i mam zamiar dalej być :).
Dziękuję, że jesteście ze mną i mam nadzieję, że pozostaniecie na kolejne lata :)

                       UWIELBIAM WAS !!!

Dzisiaj będzie z Wami żółty tulipan, który szukał towarzystwa innych kwiatów w domu.











                                 
                                    * * *
Blog ma urodziny, a ja mam kłopot, bo od trzech dni nie działa u mnie TŁUMACZ. Nie to jest problemem dla tych, co korzystają z przeglądarki Google Chrome, bo jest w niej  automatyczne tłumaczenie strony. Jednak dla innych jest to problem, a moje próby zainstalowania nowego Tłumacza, nie udają się. Po dodaniu tego gadżetu, jest on widoczny na "podglądzie", ale po zapisaniu, już go nie ma :(. Nie wiem co się dzieje. Może ktoś potrafi mi pomóc, to będę bardzo wdzięczna i z góry dziękuję :).

wtorek, 28 stycznia 2014

BYLE DO WIOSNY

Rozpanoszyła się zima, bo to jej czas, ale ptaszki nie są  nią zachwycone i z pewnością liczą na pomoc ludzi. Początkowo był tylko mroźno i one już czekały na drzewie rosnącym przed blokiem , w którym mieszkam.


Karmnik był oblodzony,


później zaczął padać śnieg


a następnie wiać wiatr, który poruszał karmnikiem.




Wyszłam na balkon, żeby dosypać słonecznika do karmnika   i zobaczyłam na drzewie kwiczoła, który z nim "walczył ".


Słoneczko też na szczęście zaświeciło :)


Pepa też nie będzie musiała liczyć na kogoś, kto ją dodatkowe ociepli ( nie byłam zwolenniczką ubierania piesków, ale jak zobaczyłam jak drżała z zimna w czasie pobytu w ogródku, to ubrałam ją i pomogło).


Byle do wiosny, do wiosennych kwiatów i błękitnego nieba :)))






wtorek, 21 stycznia 2014

Z WNUCZKĄ W GLIWICKIEJ PALMIARNI

Pogoda nie sprzyja spacerom na powietrzu, więc wybraliśmy się z młodszą wnuczką do Palmiarni w Gliwicach. Historia jej sięga 1880 roku, kiedy to na terenie kształtującego się parku miejskiego powstały pierwsze szklarnie o charakterze wystawowym. Dynamiczny rozwój rozpoczął się w 1924 roku, kiedy to zorganizowano wielką wystawę roślin egzotycznych. W styczniu 1945 roku obiekty zostały niemal całkowicie zdewastowane. Zginęła prawie cała kolekcja roślin. Jednak dzięki pracownikom Palmiarni obiekt został ponownie otwarty w 1947 roku. Obecnie na powierzchni 3 tys m kw.  mieszczą się 4 pawilony ekspozycyjne oraz otwarty w lipcu ubiegłego roku, pawilon akwarystyczny.

Przed wejściem do Palmiarni wita nas "choinkowy ludzik grający na fortepianie", pewno zostawiona jeszcze świąteczna ozdoba. 
Dodatek specjalny :) Trinity w komentarzu poniżej poinformowała mnie, że to jest ozdoba całoroczna, a wiosną i latem jest pięknie obrośnięta kwiatami.



Wewnątrz 



oprowadzała nas wnuczka i dzięki temu wiemy, co ją najbardziej interesowało, na początek był żółwik chiński,


a później legwan.


O dziwo kaktusy też ją zainteresowały,



a tu szukała żywych kamyczków.



Papuga też była godna jej uwagi,  



no i oczywiście ryby w akwarium.



Ta ryba miała brudny brzuszek, tak uważała wnuczka :),



a ta ładne wzorki :).



Idąc już do wyjścia znowu się wpatrywała w legwana



Jak widać moją wnuczkę bardziej interesowały zwierzęta niż rośliny, a ja i  byłam zadowolona, że się się nimi cieszyła. Byłam jednocześnie zaskoczona, że taka dość przerażająca jaszczurka ją zachwyciła.

Po wyjściu z Palmiarni mieliśmy jeszcze pójść na Rynek w Gliwicach, niestety zaczął padać deszcz.



Nie przeszkadzało to Pepie zawrzeć nowej znajomości :).



środa, 15 stycznia 2014

JESTEM CIEKAWA :)

Na początek przepraszam, że opublikowałam wczoraj tylko tytuł tego posta. Właśnie go zaczęłam pisać, jak przybiegła Pepa z zabawką i ja nią trochę zajęta, kliknęłam "opublikuj":))).

                                                 ***

Jestem ciekawa co byście zrobili mając do wyboru:

- spacer po Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu               Jagiellońskie w Krakowie założonym w 1783 roku,
  







- spacer po Ogrodzie Botanicznym Hanbury w Mortola,           który  jest nad Morzem Śródziemnym we Włoszech, zaraz     za granicą z Francją. Anglik Sir Thomas Hanbury zakupił       w 1867 roku willę i tereny wokół, na stromym półwyspie,     tam zamieszkał i przez lata tworzył ogród. Tam też umarł     i został pochowany w mauzoleum w stylu mauretańskim.


















- posłuchanie ulicznych grajków.





- taniec obok tej pary.