Poprzedni urodzinowy post był za długo, wiem o tym. Chciałam jednak, by następny był już z działającym Tłumaczem. Próbowałam sama, pomagały mi koleżanki blogowe i nic z tego. Czas tylko zmarnowałam, bo zamiast Was odwiedzać, ja zajmowałam się Tłumaczem, a on i tak nie działa, jak na chwilę obecną :(. Z tego co zauważyłam, nie jest to tylko mój problem. Chyba trzeba cierpliwie poczekać, aż to się zmieni !
Zostawiłam kłopoty i poszłam z córką, wnuczką oraz Pepą na spacer do parku. Była słoneczna pogoda i niebieskie niebo,
oraz woda, w której się ono odbijało.
Nawet kruk "śpiewał" patrząc na nie :).
Na poręczy mostku usiadł gołąb
i patrzył na wnuczkę, która oglądała jego kolegę.
Ja szukałam na drzewach wiewiórek i o mało co nie stanęłam na tej stokrotce.
Wiewiórek nie było, ale był ptaszek, którego jeszcze nigdy nie "złapałam" aparatem. Jeśli dobrze go rozpoznałam, to jest to pełzacz.
Zostawiłam kłopoty i poszłam z córką, wnuczką oraz Pepą na spacer do parku. Była słoneczna pogoda i niebieskie niebo,
oraz woda, w której się ono odbijało.
Nawet kruk "śpiewał" patrząc na nie :).
Na poręczy mostku usiadł gołąb
i patrzył na wnuczkę, która oglądała jego kolegę.
Ja szukałam na drzewach wiewiórek i o mało co nie stanęłam na tej stokrotce.
Wiewiórek nie było, ale był ptaszek, którego jeszcze nigdy nie "złapałam" aparatem. Jeśli dobrze go rozpoznałam, to jest to pełzacz.
Były i bratki troszkę zmarznięte,
a Pepa spotkała kolegę
i zaczęło się szaleństwo :)))
Zadowolona, ale i trochę zmęczona wróciłam do domu !




























































