wtorek, 11 grudnia 2012

SPOTKANE KOTKI

Lubię koty (chociaż bardzo nie lubię gdy zabiją ptaki) i gdzie tylko je zobaczę , również będąc na wakacyjnych wyjazdach, robię im zdjęcia. Pokażę Wam kilka takich miłych spotkań z nimi. 



          Ten kotek jest z Chorwacji z Dubrownika.







   Tego zobaczyłam w ślicznej miejscowości we Francji                           (St. Guilhem le Desert).







      Tego leżącego na dachu samochodu  "dorwałam"                        w Holandii w Amsterdamie.






              A to kotek z Włoch z Toskanii.







     Ten śliczny kotek siedział na dachu domku w moim 
     ogródku, do którego Was wiosną na pewno zaproszę.




I jeszcze Marioli z "ZAPACHU PIWONII" , od której otrzymałam nagrodę pocieszenia



 w zabawie w szczęśliwą liczbę 11111, dziękuję ślicznie :)))

środa, 5 grudnia 2012

ZIMA, ALE OCIEPLONA

Wprawdzie jeszcze nie kalendarzowa, ale przyszła zima. Nie jest to moja ulubiona pora roku, bo jest zimno, ślisko albo mokro i niebezpiecznie na drogach. Śnieg jednak ma swój urok i kryje szarość na ziemi oraz zdobi drzewa,



 a przede wszystkim lubią go dzieci. Dla nich więc niech będzie śnieżna, ale niezbyt mroźna, bo zrobi szkody w naszych ogrodach. Żeby Wam jednak, patrząc na śnieżne zdjęcia, nie zrobiło się zimno , ocieplę je promieniami zachodzącego letniego słońca.



                Miejsce do szaleństwa na śniegu.



                      Słońce chowa się za góry.


Zwierzętom w śniegu trudniej będzie znaleźć jedzenie :(.


            Za chwilę słońce schowa się do morza.



Zamieci śnieżnych niech lepiej nie będzie, bo to nic przyjemnego czuć uderzania śniegu po twarzy.



             Słoneczko jeszcze się nie schowało.



                   Czy ta mucha też lubi śnieg ?



sobota, 1 grudnia 2012

TRZY LATA TEMU

Trzy lata temu wysłałam do przyjaciół widokówki z Londynu. Wyobraźcie sobie, że dostali je dopiero teraz . Myślałam, że to tylko nasza Poczta się nie spieszy, ale okazuję się, że nie :)))
Przynieśli mi je, więc je Wam pokażę:



Most zwodzony nad Tamizę, oddany do użytku w 1894 roku. 



Wieża zegarowa, należąca do Pałacu Westminsterskiego odbudowanego po pożarze w 1834 roku.



"Londyńskie oko" - koło obserwacyjne o wysokości 135 metrów i o pełnym  obrocie trwającym 40 min. Pewno widoki z niej są fantastyczne, ale dla tych osób, które nie mają lęków wysokości, jak ja :(



Widok na Katedrę Świętego Pawła, której budowę w obecnym wyglądzie zakończono w 1710 roku. Kopuła o średnicy  50 metrów, to charakterystyczny element architektury Londynu. 



Widok na miasto z galerii znajdującej się w Katedrze Św. Pawła.


"Pałac i Twierdza jej Królewskiej Mości", zbudowany został w 1078 roku. W swojej historii był fortecą, więzieniem i pałacem. W twierdzy są obecnie przechowywane liczne zbroje, broń, klejnoty i insygnia królewskie.



Łuk triumfalny , budowano w latach 1826-1830 i miał upamiętniać zwycięstwa wojski brytyjskich w wojnach napoleońskich. Był też oficjalna bramą do centrum miasta od strony zachodniej. 


Mogłam tych widokówek nie wysyłać, bo i tak nie ucieszyły w odpowiednim momencie, mogłam lepiej zadzwonić i porozmawiać . 




Oczywiście, że opóźnienie przesyłki widokówek sobie wymyśliłam !!!, bo chciałam pokazać mój pobyt w Londynie "trochę inaczej" i ciekawa jestem, czy się Wam to spodobało  :)))

wtorek, 27 listopada 2012

NA DWORZE I W DOMU

Rano słońce próbowało przedrzeć się przez chmury i nie bardzo mu to wyszło :(



Na drzewach wisiały czerwone "korale",  



a na krzewach białe.



Czyżby wierzba miała zamiar wypuścić bazie,  



a forsycja  więcej kwiatów ?



W domu piesek ucinał sobie drzemkę, 



jedna rybka ze swym "odbiciem" pływa w szklanej kuli



i pięknie kwitną mi storczyki, którymi chcę się Wam pochwalić. Wiem, że wielu je ma i bardzo lubi, ale one są tak śliczne, że patrzenia na nie nigdy dość, tak myślę :)










czwartek, 22 listopada 2012

TROCHĘ TEMU TAM BYŁAM

NORWEGIA to kraj zajmujący zachodnią część Półwyspu Skandynawskiego, powierzchniowo trochę większy od Polski i zamieszkuję ją niecałe 5 milionów mieszkańców. Dla mnie to kraj fiordów ( wąwozów skalnych wypełnionych morską wodą, wcinających się nieraz na dziesiątki kilometrów w głąb stałego lądu), wodospadów spływających z ich zboczy oraz trolli ( stworów ze skandynawskich wierzeń ludowych przypominających wyglądem ludzi, ale bardzo brzydkich, złośliwych i mało inteligentnych oraz wyrządzających ludziom i zwierzętom szkody).                                    Oczywiście to nie jedyne zalety tego pięknego i niesamowitego przyrodniczo kraju. Są jeszcze białe noce ( nie mogłam zasnąć, bo dla mnie był cały czas dzień) i zorza polarna, widoczna tylko w okresie od października do lutego ( ja byłam w czerwcu ).
W trakcie jazdy samochodem do naszego planowanego miejsca nad fiordem, mieliśmy mały problem na drodze :)



ale wieczorem dotarliśmy do celu.



Rano następnego dnia z tarasu naszego domku zobaczyliśmy fiord w obie strony.





W takim pięknym  otoczeniu byliśmy 7 dni. Stąd robiliśmy wycieczki wzdłuż fiordu


i po drodze podziwialiśmy wodospady




oraz spotkaliśmy pierwszego trolla.


Pojechaliśmy do końca tego fiordu


i stamtąd do jęzora jednego z lodowców.


Spod niego spływała woda w pięknym kolorze.


Jechaliśmy też wyżej, aby zobaczyć fiord z góry


i jeszcze wyżej, gdzie woda z gór spływała do jezior i gdzie były jeszcze zimowe widoki.



Wracając spotkaliśmy znowu trolla.  


Po tygodniu pobytu tam pojechaliśmy dalej. Dotarliśmy do LOFOTÓW (archipelag na Morzu Norweskim ) i to było najdalej wysunięte miejsce na północy Norwegii, gdzie byłam.


To są domki rybaków. Popatrzcie, że na ich dachu jest trawa. Widziałam to nie tylko tutaj, ale na wielu domach w Norwegii. To wielowiekowa tradycja i poprawia izolację podczas długich zim.



Tego trolla zabrałam do domu, dla wnuczki.  


Ten wyjazd był cztery lata temu. Być może teraz bym zrobiła ciekawsze zdjęcia i lepszej jakości, ale przygotowanie tego postu sprawiło mi wielką przyjemność, bo odżyły we mnie wspomnienia. Mam nadzieję, że Norwegia Wam się spodobała :)))